"Mamo, przecież ja już wszystko wiem!". Jak rozmawiać z nastolatkiem, żeby naprawdę chciał nas słuchać?

Jeszcze niedawno opowiadał o wszystkim, zadawał setki pytań i szukał pomocy u rodziców. Dziś zamyka drzwi do pokoju, przewraca oczami i na każdą próbę rozmowy odpowiada krótkim "wiem" albo "daj mi spokój". Dla wielu rodziców dorastanie dziecka oznacza zupełnie nowy etap, w którym dotychczasowe sposoby komunikacji przestają działać. Jak nie stracić kontaktu z nastolatkiem, szanować jego prywatność, a jednocześnie chronić przed zagrożeniami? O tym w programie "Hej Poznań" opowiedziała Justyna Odrzykowska z Fundacji Przy Tobie, która była gościnią Joanny Sobocińskiej-Korczak.

Justyna Odrzykowska z Fundacji Przy TobieJustyna Odrzykowska z Fundacji Przy Tobie
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Rodzice często zastanawiają się, dlaczego ich dziecko, jeszcze kilka lat wcześniej tak chętnie dzielące się swoimi przeżyciami, nagle przestaje opowiadać o szkole, znajomych czy problemach. Nie zawsze oznacza to jednak, że w rodzinnej relacji dzieje się coś złego. Jak wyjaśniała Justyna Odrzykowska, jest to związane z naturalnym procesem dorastania.

Nastolatki zaczynają inaczej postrzegać swoich rodziców. Osoby, które dotąd wydawały się nieomylne i wiedziały niemal wszystko, nagle okazują się zwykłymi ludźmi, którzy także popełniają błędy. Młodzi ludzie coraz częściej kwestionują ich opinie, potrzebują większej niezależności i szukają własnej drogi.

– Nastolatkowie próbują swoich rodziców trochę jakby strącić z pomników – tłumaczyła przedstawicielka Fundacji Przy Tobie.

Dla dorosłych może to być bolesne, szczególnie gdy próby okazania zainteresowania spotykają się z niechęcią. Warto jednak pamiętać, że potrzeba samodzielności nie oznacza braku potrzeby bliskości. Nastolatek nadal potrzebuje rodzica, choć nie zawsze chce to okazywać.

Jednym z najtrudniejszych sprawdzianów rodzinnej komunikacji bywają rozmowy o dojrzewaniu, intymności i seksualności. Wielu dorosłych odkłada je na później, czekając na odpowiedni moment, który często nigdy nie nadchodzi.

Tymczasem młodzież nie czeka z zadawaniem pytań. Odpowiedzi pojawiają się w rozmowach z rówieśnikami, mediach społecznościowych czy na przypadkowych stronach internetowych. Problem polega na tym, że nie wszystkie są prawdziwe, a część może przedstawiać zniekształcony obraz relacji międzyludzkich.

Jak zauważyła Justyna Odrzykowska, to często dorośli mają większy problem z rozmawianiem o intymności niż ich dzieci. Nastolatki traktują te kwestie jako naturalną część życia, podczas gdy rodzice bywają skrępowani, obawiają się niewłaściwych słów lub po prostu nie wiedzą, jak rozpocząć rozmowę.

Ekspertka proponuje rozwiązanie, które dla niektórych rodziców może wydawać się zaskakująco proste. Jeżeli bezpośrednia rozmowa sprawia trudność, warto podsunąć dziecku odpowiednią książkę.

Nie trzeba organizować poważnego rodzinnego spotkania ani wręczać publikacji z długim wykładem. Czasami wystarczy pozostawić ją na stole w kuchni czy w innym dostępnym miejscu. Nastolatek sam zdecyduje, czy i kiedy chce po nią sięgnąć.

To szczególnie ważne w okresie, kiedy młody człowiek potrzebuje poczucia, że może samodzielnie zdobywać wiedzę i decydować o tym, co go interesuje.

Co jednak zrobić, kiedy dziecko przychodzi z pytaniem, które zaskakuje nawet najbardziej otwartego rodzica?

Zdaniem przedstawicielki fundacji pierwszą reakcją nie powinno być oburzenie ani zawstydzanie. Zamiast tego warto zapytać, skąd nastolatek dowiedział się o danym zjawisku, gdzie o nim usłyszał i co właściwie już wie.

Może się bowiem okazać, że powtarza coś zasłyszanego od kolegów, zobaczył niepokojący materiał w internecie albo błędnie interpretuje informacje znalezione w mediach społecznościowych.

Znając źródło jego wiedzy, łatwiej wyjaśnić nieporozumienia i przekazać informacje odpowiednie do wieku dziecka.

Szczególnie istotne jest przy tym unikanie przesłuchiwania nastolatka. Wielu rodziców, zaniepokojonych jego zachowaniem, próbuje dowiedzieć się jak najwięcej, zadając kolejne pytania. Tymczasem nadmierna dociekliwość może przynieść odwrotny efekt.

– Przychodzić, pytać, pukać, ale nie być nachalnym – radziła Justyna Odrzykowska.

Nie oznacza to, że rodzic powinien wycofać się z życia dorastającego dziecka. Wręcz przeciwnie. Warto regularnie pokazywać, że jest się zainteresowanym jego sprawami i gotowym do rozmowy, ale bez wywierania presji.

Czasami krótkie pytanie o samopoczucie albo zwykłe zapewnienie "jeśli będziesz mnie potrzebować, jestem" może być ważniejsze niż kolejna długa rozmowa wychowawcza.

Ekspertka zwróciła również uwagę na emocje samych dorosłych. Rodzice, zaniepokojeni informacjami pojawiającymi się w mediach, mogą nieświadomie przenosić własne lęki na dzieci.

Dlatego przed rozpoczęciem rozmowy o trudnym wydarzeniu warto sprawdzić, czy nastolatek w ogóle o nim słyszał i czy potrzebuje dodatkowych wyjaśnień. Nie każdy niepokojący temat wymaga natychmiastowego, szczegółowego omawiania.

Są jednak sytuacje, w których dorosły powinien wyraźnie zaznaczyć swoją obecność. Dotyczy to przede wszystkim bezpieczeństwa dziecka.

Internet, mimo ogromnych możliwości, stwarza również ryzyko zetknięcia się z przemocą, naruszeniem prywatności czy niebezpiecznymi kontaktami. Młodzi ludzie nie zawsze potrafią ocenić konsekwencje swoich decyzji, a jeszcze trudniej bywa im przyznać, że popełnili błąd.

Dlatego zdaniem Justyny Odrzykowskiej ważniejsze od nieustannego ostrzegania jest zbudowanie przekonania, że w razie problemów można zwrócić się do dorosłego bez obawy, że zostanie się z nimi samemu.

Nastolatek powinien wiedzieć, że jeżeli wydarzy się coś niepokojącego w sieci, może powiedzieć o tym rodzicowi, który pomoże ocenić sytuację i zdecydować o dalszych krokach. W zależności od okoliczności może to oznaczać kontakt z administratorem serwisu, szkołą czy policją.

Warto przy tym pamiętać, że dorastający człowiek nie zawsze poprosi o pomoc przy niewielkim problemie. Potrzeba samodzielności sprawia, że często będzie próbował rozwiązać go bez udziału rodziców.

Tym większe znaczenie ma pewność, że w poważniejszej sytuacji nie spotka się z odrzuceniem.

Jednym z najważniejszych wątków rozmowy w "Hej Poznań" była właśnie rola bezpiecznego dorosłego. Osoby, której młody człowiek ufa i do której może się zwrócić, kiedy sytuacja go przerasta.

Nie zawsze musi nią być matka lub ojciec. Dla części nastolatków taką osobą będzie nauczyciel, pedagog, psycholog szkolny, wychowawca lub inny dorosły obecny w ich życiu.

Najważniejsze, aby dziecko miało świadomość, że nie ze wszystkimi trudnościami musi mierzyć się samodzielnie.

Wspieranie rodziców w budowaniu takich relacji jest jednym z celów Fundacji Przy Tobie. Organizacja realizuje projekt "Rodzice w Centrum 2026", obejmujący bezpłatne warsztaty i spotkania edukacyjne dla opiekunów dzieci w różnym wieku.

Program uwzględnia zarówno potrzeby rodziców najmłodszych dzieci, jak i tych, którzy wychowują przedszkolaków, uczniów szkół podstawowych oraz starszych nastolatków przygotowujących się do dorosłości.

Podczas zajęć uczestnicy poznają praktyczne sposoby radzenia sobie z wyzwaniami wychowawczymi. Jak podkreślała Justyna Odrzykowska, prowadzące wykorzystują nie tylko swoją wiedzę zawodową, lecz także osobiste doświadczenia macierzyństwa.

Projekt potrwa do grudnia 2026 roku. Spotkania odbywają się w Centrum Inicjatyw Rodzinnych przy ulicy Ratajczaka w Poznaniu, a udział w nich jest bezpłatny. Informacje o kolejnych warsztatach i zapisach można znaleźć na profilu Fundacji Przy Tobie na Facebooku.

Najważniejsza wskazówka płynąca z rozmowy z Justyną Odrzykowską jest prosta: rodzic nie musi wiedzieć wszystkiego ani mieć gotowej odpowiedzi na każdy problem. Powinien jednak zadbać o to, by dorastające dziecko wiedziało, że nawet wtedy, gdy chce być samodzielne, zawsze może liczyć na jego obecność i wsparcie.

Wybrane dla Ciebie