Nowy Plac Zabaw przyciąga uwagę już z daleka. Kolorowe konstrukcje, tunele, wieże i mostki tworzą coś w rodzaju labiryntu, w którym maluchy mogą biegać, wspinać się i chować godzinami. Nie ma tu sztywnych zasad "co wolno, a czego nie". Dzieci same wymyślają, co w danym momencie dzieje się na placu – czy to statek kosmiczny, zamek, czy może dżungla pełna przygód.
Rodzice, którzy przychodzą tu regularnie, mówią wprost: to jedno z tych miejsc, gdzie dziecko naprawdę się "wyładuje". Dużo ruchu, dużo przestrzeni i zero nudy. Nawet starsze dzieci, które zwykle szybko tracą zainteresowanie tradycyjnymi placami, tutaj zostają dłużej.
Najfajniejsze jest to, że plac nie jest przeładowany. Jest w nim miejsce na bieganie, ale też na spokojniejsze zabawy. Można usiąść na ławce, popatrzeć na dzieci i po prostu odetchnąć. A one w tym czasie same organizują sobie cały świat.
W weekendy bywa tu dość tłoczno, ale nawet wtedy atmosfera pozostaje przyjemna. Ludzie się uśmiechają, dzieci się znają, czasem ktoś komuś podpowiada, jak wspiąć się wyżej albo jak ominąć śliskie miejsce po deszczu. Taka zwykła, sąsiedzka atmosfera.
Jeśli szukacie miejsca, gdzie dziecko może naprawdę pobiegać, pobawić się z innymi i przy okazji trochę zmęczyć, to Plac Zabaw w Parku Kasserna zdecydowanie warto mieć na liście. Szczególnie teraz, kiedy pogoda dopisuje.